Ten post jest głównie dla freelancerów, przedsiębiorców, którzy prowadzą MŚP lub tych co kiedyś będą chcieli zajmować się freelancerką. Zawiera wiedzę, którą wypracowałem poruszając się 6 lat na rynku IT jako freelancer, a potem przedsiębiorca
Mam dla Ciebie case study ze swoich największych biznesowych debilizmów, które popełniałem w życiu. Możesz się nauczyć na moich błędach, wystarczy przeczytać 🙂 no to do rzeczy
1. Słuchałem starszych – tylko nie tych co trzeba
Wiedza i doświadczenie to bardzo cenny zasób, aby go zdobywać trzeba znaleźć kogoś kto tą wiedzę ma i zechce się nią podzielić. Mój błąd polegał na tym, że źle dobierałem sobie mentorów i bezmyślnie aplikowałem ich rozwiązania do swoich ówczesnych pomysłów. Niektórzy z ludzi, których spotykałem w swoim biznesowym życiu kreowali się na Tygrysów biznesu, a byli czasem większymi januszami niż ja. Niektórzy robili swoje biznesy jak ganiałem po podwórku, więc ich metody często nie działały we współczesnych realiach. Z perpektywy programisty na poziomie newbie ciężko ocenić czy ktoś jest midem czy seniorem, a z perspektywy newbie przedsiębiorcy każdy junior wydaje się być świetnym biznesmenem
Polecam dla każdego początkującego przedsiębiorcy słuchać Małej Wielkiej Firmy, Przygód Przedsiębiorców czy innych podobnych źródeł niesamowicie cennej wiedzy
2. Łapałem 100 srok za ogon i mierzyłem za daleko
Każdy dobry pomysł można spieniężyć, to często jest kwestia realizacji. Jednak miej 1, max 2 projekty, które prowadzisz równolegle. Musisz konsekwentnie dążyć do wyznaczonego krótkoterminowego celu, który pokrywa się z Twoją strategią biznesową. Z czasem nauczysz się prowadzić więcej, szczególnie, że jesteś programistą i znasz potęgę automatyzacji.
Jeśli masz 1 projekt, to poświęcasz mu 100% uwagi i skupienia, jeśli 2 projekty to już każdemu poświęcasz po 45% uwagi i skupienia, bo 10% schodzi na przestawianie się między jednym, a drugim
3. Robiłem wszystko sam
Standardowy błąd Polaków – Zosia Samosia. Sam zrobię posta, sam zrobię stronkę, sam księgowość, sam zrobię umowę… To było kiedyś – teraz deleguje oraz szukam specjalistów, których warto zatrudnić do danego projektu lub oddać daną odpowiedzialność w firmie.
Bardzo dużo małych zleceń daję także studentom swojej Akademii – oni sobie dorobią, ja nie muszę tego robić – a ten czas mogę poświęcić wydajniej i bardziej efektywnie i zastanowić się nad dalszym wzrostem firmy
4. Nie stawiałem na marketing oczekując rezultatów w sprzadaży
Jak Cię widzą, tak Cię piszą… Gorzej jest tylko jak Cię nie widzą… Jesteś programistą – postaw sobie prostego wordpressa – aby mieć przynajmniej stronkę wizytówkę. Warto jest prowadzić bloga pisząc posty / podcast / kanał na Youtube dopasowany pod problemy Twoich klientów. Praca non profit jest zawsze spoko, a wystarczy udzielać się na odpowiednich grupach.
W dobie internetu i social media każdy rodzaj niestandardowego marketingu może być strzałem w dziesiątkę. Bądź autentyczny i pokazuj jaką wartość dostarczasz klientom i dlaczego warto wybrać właśnie Twoją firmę, a nie będziesz mieć problemów z klientami
5. „Nie po to zostałem programistą, aby gadać z ludźmi”
Ta myśl towarzyszyła przez większość czasu, kiedy rozpoczynałem swoją przygodę w programowaniem i byciem przedsiębiorcą. Zawsze gdzieś z tyłu była ta myśl, że jeśli chcę skupić się na robieniu dobrego oprogramowania i byciu odpowiedzialny za część technologiczną przedsiębiorstwa to muszę znaleźć kogoś, aby pracował „przy kliencie”. Okazuje się, że to nie takie łatwe znaleźć kogoś, kto rozumie zarówno programistów jak i klienta – i to, że jeśli ktoś „ładnie mówi” to nie oznacza, że będzie dobrze sprzedawać oprogramowanie.
Z moich przygód ze wspólnikami, którzy mieli być odpowiedzialni za sprzedaż została mi jedna nauczka – chcesz tworzyć soft, sam szukaj klientów i gadaj z nimi – bo sam najlepiej znasz swój soft, a oni najlepiej wiedzą czego potrzebują. Jednak ta rada może zmienić brzmienie w zależności od wielu czynników i nie zawsze Twój soft musi być sprzedawany przez Ciebie
6. Traktowałem klienta jakby był programistą
To jest częsty problem programistów – gadają do swojego klienta tak, jakby miał taką samą wiedzę jak i oni – to się nazywa klątwa wiedzy – zawsze podczas rozmów z potencjalnym klientem tłumaczyć mu zagwostki techniczne na prostych porównaniach czy analogiach. Wartość takiej komunikacji nie zależy nadawcy i tego jak on to powie, tylko do odbiorcy i tego jak zrozumie treść komunikatu. Jeśli klient poczuje się głupi, bo czegoś nie zrozumiał to jest ogromne prawdopodobieństwo, że już nie bedziesz mieć tego klienta
Podsumowując pierwszy z 3 artykułów:
Dzielę się błędami, które popełniłem na swojej ścieżce przedsiębiorcy o mózgu programisty. Mam nadzieję, że czytając te skróty uświadomisz sobie, że popełniasz w sumie podobne błędy. Świadomość błędu to pierwszy krok do jego niepowielania
Przeczytaj część 2 tej serii ->
Przeczytaj część 3 tej serii ->
Do następnego commita!
